KENDO SHINE - pierwsze wrażenia

Opublikowany przez: Rafał Jędrzejewski

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

October 26, 2015

KENDO SHINE - pierwsze wrażenia

Kiedy w lipcu otrzymałem dzięki uprzejmości firmy MIKADO nową wędkę KENDO SHINE nie spodziewałem się, że jej testy rozpocznę na Wiśle. Niski stan wody w rzece utrzymuje się od czerwca. Nawet jesienne opady nie spowodowały znaczącego przyboru. Spowolniony przepływ i płytsze łowiska otworzyły nowe możliwości. 

Uznałem, że to doskonałe warunki do użycia delikatniejszego niż zwykle zestawu.  Jednoczęściowa wędka o długości 2,08 m jest wystarczająca do komfortowego łowienia, tym bardziej że od wielu lat preferuję krótkie jednoczęściowe patyki do spinningowania z łódki. Żeby całość pozostała lekka i dobrze wyważona podpiąłem kołowrotek MIKADO Black Stone w rozmiarze 2000. Na szpulki nawinąłem plecionki od 0,12 do 0,15mm.

Producent uznał, że wędka będzie najlepiej pracowała z przynętami do 8 gram. Według mnie najlepiej łowi się gumami na główkach od 7 do 14 gram. Jedynym ograniczeniem jest wielkość stosowanych przynęt. Zdecydowanie lepiej sprawdzają się twistery i rippery o delikatnej pracy, nie większe niż 7 cm. Sztywny dolnik zapewnia możliwość agresywnego podbicia a delikatna szczytówka doskonale pokazuje brania, choć w tym przypadku czułość blanku jest niesamowita i nieporównywalna z żadną inną wędką, którą łowiłem do tej pory.

1-0261169

Większość ryb połknęła przynęty bardzo głęboko. Myślę, że jest to w dużej mierze zasługa dużej zbieżności blanku i delikatnej części szczytowej.  Łowienie KENDO SHINE to wielka przyjemność. Dla mnie jest to zdecydowanie nowa jakość. Jestem w stanie wyczuć bardzo delikatne brania i w większości przypadków zaciąć rybę.

Nie ma jednak róży bez kolców. Ze względu na sztywny dolnik hol większych sandaczy jest dość nerwowy, szczególnie w nurcie. Brakuje mi trochę amortyzacji, ale to cena, jaką trzeba zapłacić za niespotykaną czułość i przyjemność łowienia tym kijkiem. Wypada jednak zaznaczyć, że spadł mi podczas holu tylko jeden spory sandacz, co przy ilości, jaką przerzuciłem przez kilka dni łowienia jest bardzo dobrym rezultatem.

Poza sandaczami, które niestety w większości nie miały wymiaru złowiliśmy wraz z kolegą dużą ilość okoni i kilka ładnych szczupaków. Niżówka to jedyny okres, kiedy w tych samych miejscach możemy spodziewać się brania gatunków przebywających w normalnych warunkach w dopływach, portach i starorzeczach. Duża ilość brań okoni oraz kilkukilogramowe szczupaki rekompensują nieco niedosyt związany ze średnią wielkością złowionych sandaczy.

1-0261136-2

KENDO SHINE – warto zapamiętać i przy pierwszej okazji przyjrzeć się w sklepie tej wędce. Ja jestem zachwycony, choć jestem sprzętowym malkontentem.

O przynętach, które najczęściej wybierają wiślane okonie, szczupaki i sandacze, a także o kołowrotkach MIKADO już niebawem.

Rafał Jędrzejewski

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy