Sandacze na dropsach

Opublikowany przez: Piotr Duda

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

December 7, 2016

Sandacze na dropsach

Początki mojego drop-shota, zaczęły się 5 lat temu. Głównymi drapieżnikami jakie łowiłem tą metodą były okonie. Wiele możliwości ustawienia pracy nad dnem dawało wiele przyjemności i frajdy. Lecz łowienie tylko okoni to nie było to czego bym chciał, w głębi swojej duszy sandaczowa czułem, że ta metoda musi być również dobra na moje wampiry :lol:

Postanowiłem stawiać w tym kierunku pierwsze kroki, które kończyły się niepowodzeniem. Wspólnie z kolegami po kiju szukaliśmy tajemniczego przepisu na DROPSA, którego będą uwielbiały sandacze. Jaki zestaw złożyć, zastosować przynętę i jak ją poprowadzić.

Wiele nieowocnych prób bardzo naszą załogę zniechęcało do tej metody. Lecz jak na prawdziwego sandaczowca przystało kija nie odłożyłem. Taktyka była prosta - razem z moją wędkarską bracią na łodzi podzieliliśmy się zadaniami. Trzy różne wysokości dropszota oraz trzy odmienne prowadzenia: od podskoków (podszarpywanie z bardzo delikatnym odrywaniem ciężarka z dna) z nadgarstka do prowadzenia prawie typowego jak na normalną główkę jigową  (podbicie pojedyncze lub podwójne).

Po ustawieniu na naszej barkówce sandaczowej zaczęliśmy grać. Po kilkunastu minutach czuję na swoim zestawie pewne "pstryk", no i jest!!! Mamy pierwszego sandacza, który bardzo łapczywie połyka Sairę w naturalnym kolorze. W kilku kolejnych rzutach złowiliśmy jeszcze po kilka sandaczy. Zaczyna nam się podobać ta metoda, ale jak to się mówi jedna jaskółka wiosny nie czyni.

SH105351mikado

Nastał kolejny dzień, tym razem wybraliśmy się tylko we dwóch. Dopływając na miejscówkę widzimy, że jakaś obca łódź zakotwiczyła się w naszym miejscu. Dostawiliśmy się obok. Po krótkim wywiadzie z wędkarzami usłyszeliśmy, że złowili przez cały dzień tylko jedną rybę!! No więc informacja nie była obiecująca, dropy poleciały do wody.

Wybranie luzu, dwa podniesienia i pstryk!! Jest ryba!! Jakub po kilku rzutach ma kolejną. Koledzy na łodzi obok nic. Złowiliśmy razem około 20 szt, wszystkie w przedziale 50-65cm. Były próby łowienia na wyższym dropszocie jak dzień wcześniej i padła tylko jedna ryba. Receptą na ten wspaniały dzień był drop-shot z Sairą na wysokości około metra nad dnem. A dzień wcześniej łowiliśmy 2 m nad dnem.

SH105573

Jaki sprzęt?

Kołowrotek jakiego używam jest Sicario 3007fd. Młynek ten charakteryzuje się płynną pracą idealną wagą oraz nienaganną pracą hamulca, który działa bez zastrzeżeń przy siłowym holu ryby. Dlaczego o tym wspominam, ponieważ sandacz ma bardzo twardy pysk i dzięki mocnemu hamulcowi i twardemu wędzisku możemy bez najmniejszego problemu zaciąć pewnie rybę. Hamulec ma jeszcze jedno zadnie, niejednokrotnie gdy zapniemy pięknego sandacza pod samą łodzią delikatnie odkręcam sprzęgiełko, by ryba mogła delikatnie wybierać plecionkę, oraz być przygotowanym na ewentualny odjazd.

Kij, czyli magiczna różdżka do ciężkiej roboty. Idealnym zestawem do zaspokojenia moich potrzeb jest Kamisori Zander 215 do do 35g. Jest to klasyczna jednoczęściowa sandaczówka do ciężkiego łowienia. W moim arsenale idealnie odnalazła się do drop-shota. Czuła szczytówka i bardzo mocny dolnik doskonale przekazują mi najdelikatniejsze brania, oraz prowadzę przynętę tak jak ja chcę.

Na kołowrotek nawijam plecionkę z tego względu, że jest nierozciągliwa co polepsza reakcję na branie oraz dzięki temu pewniej zatniemy rybę. Kolor plecionki jaki używam to fluo lub czerwona o grubości 0,14 lub 0,16mm. Od wielu sezonów stosuję plecionkę Octa braid, jest mocna i tyle mi w zupełności wystarcza.

Hak offsetowy wiąże do fluorocarbonu o grubości 0,30. Robię kilka zestawów o różnych długościach drop-shota. Krótki czyli około 70cm od dna. Drugi około 1,4m, a ostatni najdłuższy 2m nad dnem. Cały zestaw łączę do końcowej części plecionki, na który wiążę agrafkę z krętlikiem do szybkiej wymiany zestawów. Dzięki temu jestem w stanie sprawdzić na jakich wysokościach ryby żerują.

Klasykiem, który zawitał na zawsze już w mojej skrzynce, jest Saira w rozmiarze 11cm oraz 20cm. Jeden jak i drugi model jest idealny na drop-shota. Nie należy się bać większego rozmiaru przynęty. Niejednokrotnie na tę wielka gumę złowiłem sandacze ledwo przekraczające 40cm.

13920772_1161934987214004_4223866978375821532_n

Kolorystyka jaką musimy posiadać jest obszerna. Klasycznym kolorem jest naturalny 341, łowi wtedy gdy nic nie bierze. Saira dzięki miękkiej gumie bardzo dobrze pracuje w wodzie, przy delikatnym podniesieniu świetnie porusza ogonem, co bardzo dobrze wabi chimeryczne ryby.

14001752_1161668917240611_1804097486_omikado

Prowadzenie robię z nadgarstka, ustawiając kij w pozycji około 35 stopni do tafli wody, prowadzę do około 70 stopni nad taflą wody i w tym miejscu robię STOP. Zatrzymanie na około 5s. W tym momencie następuje najwięcej brań. Pilnując ułożenia wędki mamy pewność, że nasze zacięcie będzie na tyle silne aby zapiąć rybę.

Mając już przynętę w wodzie zaczynamy grać. Najlepszym sposobem jest energiczne podszarpywanie nadgarstkiem ku górze (jak zębatka). Warto czasem nawet podrzucić bardzo wysoko przynętę - tak jak normalną klasyczną główkę jigową (pojedyncze lub podwójne podbicie) pilnując opadu.

SH105372mikado

Wszystkim wędkarzom, którzy lubią wyzwania polecam metodę drop-shot. Wymaga to wiele cierpliwości oraz czasu, ale naprawdę warto. Są dni kiedy sandacze nie reagują na jigowanie po dnie kopytami lub innymi przynętami, warto wtedy zastosować dropsa, który niejednokrotnie was zadziwi ilością brań. Połamania!

Piotr Duda

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy