Wszechstronne Territory CT 390/3.5lb

Opublikowany przez: Jan Zawada

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

May 18, 2016

Wszechstronne Territory CT 390/3.5lb

Kulminacyjnym punktem każdych zawodów wędkarskich jest losowanie. To od niego w największym stopniu zależy, czy nasz udział w tego typu imprezie będziemy mogli zaliczyć do udanych lub nie. Tym razem wraz z Zibim, który w zastępstwie Adriana brał udział w tym turnieju, wylosowaliśmy brzeg nawietrzny, co przyjęliśmy z dużym zadowoleniem. Standardowo zaczynamy od sondowania markerem, bo zawody rozgrywane są w formule rzutowej i wszystkie czynności związane z łowieniem, jak i samo łowienie, dozwolone jest wyłącznie z brzegu.

Namierzamy ciekawą miejscówkę w odległości nieco ponad 100 m od naszego stanowiska i tam planujemy położyć dwa zestawy, a dwa kolejne nieco bliżej brzegu. W trakcie nęcenia okazuje się, że silny wiatr uniemożliwia precyzyjne nęcenie na tej odległości, mój nieco już wysłużony specjalistyczny kij do tego typu zadań nie daje rady. Decyduję się na zmianę wędziska i do dużego spod bomba zaprzęgam Territory CT 3,9m / 3,5lb. Ogromny zapas mocy tego kija umożliwia mi pokonanie tych przeciwności i rakieta ląduje w wybranym przez nas miejscu.

Po nęceniu, które dozwolone jest tylko przez jedną godzinę i to raz na dobę przezbrajam kij i montuję zestaw końcowy z moim ulubionym sztywniakiem, wykonanym z fluorocarbonu i haczyka z serii ADB – 4. W takich warunkach pogodowych zestaw końcowy z ciężarkiem centrycznym typu gruszka byłby najlepszym rozwiązaniem, jednak z względu na znaczną ilość mułu w zbiorniku decyduję się na obciążenie boczne z ciężarkiem dalekiego zasięgu o gramaturze 140 gr., najbardziej odpowiednim do mojego kija.

1

Wieczorem wiatr się jeszcze wzmaga, co pobudza naszą wyobraźnie, siedzimy przy kijach prawie do północy ale nic się nie dzieje. Po pierwszej dobie jesteśmy bez ryby, rano przezbrajamy zestawy, zmieniamy przynęty i czekamy. Kolejne zaplanowane nęcenie odbywa się już w znacznie lepszych warunkach, co umożliwia bardzo precyzyjne położenie naszej zanęty na wybranym obszarze.

2

To w końcu skutkuje, jeszcze tego samego dnia wieczorem mamy pierwszego charakterystycznego karpia z rozległą raną u nasady ogona.

3

Rano poprawiamy nasz jeszcze skromny dorobek karpiem 14 kg. W ciągu dnia łowimy kilka mniejszych ryb i powoli odrabiamy straty do prowadzącej drużyny.

4

W trzecim dni zawodów wiatr jeszcze zwalnia i zmienia kierunek wiejąc nam prosto w plecy. Posyłam zestaw jak najdalej w jezioro licząc, że skuszę jakiegoś karpia, który wraz z wiatrem przemieszcza się w kierunku przeciwległego brzegu. Miałem ,,nosa” po kilku godz. od położenia zestawu mam dynamiczne branie i kolejna czternastka zasila nasze konto.

5

Ostatnią dobę zaczynamy z pozycji wicelidera licząc że mimo niekorzystnego wiatru utrzymamy lub wręcz poprawimy naszą pozycję. Tak się nie stało, spadamy o jedną pozycje w dół i ostatecznie zajmujemy trzecie miejsce.

7

Jan Zawada

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy