Karpiarz - człowiek renesansu

Opublikowany przez: Marcin Wieczorek

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

August 1, 2018

Karpiarz - człowiek renesansu

Zawody karpiarzy – czyli kim jesteśmy?

Karpiarstwo jest gałęzią wędkarstwa, wymagającą od rzeszy swoich fanów wielu różnych umiejętności, zdolności, wiedzy. Nie każdy wędkarz jest karpiarzem, ale każdy karpiarz jest wędkarzem. Jednak, aby zasłużyć na miano „Homo cyprinus”, trzeba przejść kilka stopni wtajemniczenia i wykazać się tzw. dojrzałością ekologiczną oraz wysokim poziomem etyki.

image

 

Podstawową zasadą wyznawców karpiarstwa jest hasło „No kill”, a credo „Catch and release” obliguje nas do pogłębiania swojej wiedzy w kierunku ochrony i bezpieczeństwa złowionych okazów (i tu chciałbym zaznaczyć, że dla karpiarza każda złapana ryba, bez względu na jej gatunek, podgatunek i rozmiar, jest OKAZEM). I już na tym etapie jesteśmy zmuszeni do zagłębienia się w arkana medycyny ichtiologicznej, a także z grubsza poznania fizjonomii ryb. Może zabrzmiało to enigmatycznie, ale chodzi tu po prostu o kilka zasad, których należy się bezwzględnie trzymać, mianowicie: zadbanie, by karp wylądował w podbieraku, który jest do tego przeznaczony, ułożenie ryby na macie lub kołysce, która nie uszkodzi zwierzęcia, systematyczne polewanie jej wodą i zaleczenie wszystkich ran (nie tylko tych spowodowanych przez nas). Nie oszukujmy się - każda złapana przez nas ryba jest zaspokojeniem naszych ambicji i ukojeniem naszego ego, więc chcemy zrobić sobie z nią zdjęcie. Tu czas ma znaczenie. Zróbmy to szybko, ale zachowując ostrożność, ze szczególną dbałością o bezpieczeństwo naszej zdobyczy, po czym jak najszybciej wypuśćmy ją z powrotem do macierzystego środowiska. Postępując zgodnie z wyżej wymienionymi zasadami, mimowolnie stajemy się ekologami i przyrodnikami, ale też zasługujemy na miano pełnoprawnego karpiarza.

image

Nasze, czasami kilkudniowe zasiadki, wymuszają na nas zgłębienia wiedzy survivalowej, ze szczególnym naciskiem na rozwijanie umiejętności kulinarnych (żadne śniadanie nie ma sobie równych w porównaniu z jajecznicą zrobioną na ognisku, o wschodzie słońca, doprawioną zapachem unoszącej się nad polami porannej mgły i konsumowaną w otoczeniu lasu i wody).
Pamiętając o naszych potrzebach energetycznych i smakowych, nie możemy zapomnieć o tych, którzy są głównym celem naszych wypraw – czyli o karpiach. One też lubują się w różnych smakach i zapachach. Dodatkowo ich menu ściśle powiązane jest z innymi czynnikami, np.: temperaturą wody, ciśnieniem atmosferycznym, porą roku itp. Tak więc, stajemy się kucharzami ”dwóch kuchni”- tej naszej i naszych przyjaciół - karpi.

image

Sondując akweny wodne, w poszukiwaniu miejsc żerowania ryb, poznajemy rodzaj dna, jego ukształtowanie, a także porastającą go roślinność. Dodając do tego obserwację aktywności naszych przyszłych zdobyczy, stajemy się wytrawnymi tropicielami.
Wszystkie przemyślenia, tezy, „mądrości życiowe” są wynikiem wielogodzinnych oczekiwań na upragnione „piknięcia” sygnalizatorów. Sprzyjają one kontemplacjom i przemyśleniom, które z kolei stają się tematami dyskusji w gronie karpiarzy.

image

I tak, wymienione wyżej umiejętności, którymi musi wykazać się karpiarz, są wypadkową wiedzy posiadanej przez wędkarza, ekologa, kucharza, tropiciela, ichtiologa, meteorologa i jeszcze kilku, o których nie wspomniałem. Do tego, wypadałoby być dobrym strategiem i taktykiem, a przygotowując się do sezonu, przy zakupie sprzętu, niejednokrotnie przejawiać wiedzę ekonomisty.
Podsumowując, według mnie Homo cyprinus to Da Vinci współczesnego wędkarstwa. Doskonały karpiarz powinien wyróżniać się ogromną erudycją i czerpać ją z wielu dziedzin życia. Niestety nie da się tego wszystkie nabyć w ciągu jednej zasiadki. Trzeba chłonąć tę wiedzę niejednokrotnie od innych wędkarzy, ale również wynosić wnioski z własnego doświadczenia. Takie postępowanie z pewnością zbliży nas do perfekcji.

Marcin Wieczorek

Mikado Fishing Team

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy