Miłość od pierwszego Krokodyla

Opublikowany przez: Ania Lasota

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

September 4, 2017

Miłość od pierwszego Krokodyla

Każdy z nas ma ulubioną przynętę w swoim pudełku. Przynętę, w którą wierzy oraz taką, która nie raz otworzyła mu wodę, kiedy wszystko inne zawiodło. Tak samo jest ze mną, a miłość do Fishuntera (w kolorze 128) zaczęła się pewnego jesiennego wieczoru, kiedy spacerując ze spinningiem udało mi się sprowokować do ataku olbrzymiego szczupaka. Walka ciężka i męcząca. Ryba od razu po ataku robiła długie odjazdy z kołowrotka w kierunku zawalonego drzewa, ale udało mi się ja doholować do brzegu. Po raz pierwszy, gdy go zobaczyłam nogi mi się ugięły, a serce zaczęło szybciej bić, bo wiedziałam, że trafiłam na prawdziwego krokodyla. Wszystko tak szybko się działo, że nawet nie miałam czasu, aby cofnąć się po podbierak, który zostawiłam kilka metrów wcześniej. Niestety w ostatniej chwili straciłam tą piękna rybę, gdyż lekko rozgięła mi haczyk i odpłynęła do swojego królestwa. Ta sytuacja dała mi lekcje, którą zapamiętam do końca życia. Po pierwsze, kiedy łowie na większe przynęty zawsze muszę używać dozbrojki. Po drugie, jeśli tak olbrzymi szczupak, który przez tyle lat nie dał się oszukać innym wędkarzom, zaatakował mojego Fishuntera utwierdził mnie w przekonaniu, że ta przynęta jest niezawodna. Wszystko to zdarzyło się już dawno temu, a ja bogatsza o cenne doświadczenie mam nadzieje, że jeszcze kiedyś dopadnę tego krokodyla. Od tamtego dnia Fishunter towarzyszy mi we wszystkich moich wędkarskich przygodach. Z powodzeniem stosuje go na sandacze, okonie i oczywiście szczupaki. W zależności od warunków zbroje go w główki od 3 do nawet 30 gram, gdy łowię na głębszych partiach wody. Mam go we wszystkich rozmiarach, a teraz gdy pojawił się Goliat nie mogę doczekać, aż odwiedzę moje magiczne jeziorko. Idzie jesień, a to dla mnie czas wielkich zębatych mamusiek.

 Do zobaczenia nad wodą,

Ania Lasota

 

Udostępnij artykuł na:

Zobacz galerię:

wróć do listy