Morskie testowanie

Opublikowany przez: Łukasz Wierzbicki

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

November 7, 2018

Morskie testowanie

Ciężko byłoby wyszczególnić tylko jedną rzecz, która przyciąga nas do wędkarstwa. W czołówce z pewnością znajdą się pierwotne instynkty, które zwracają nasze myśli w kierunku wody, w celu poszukiwania zdobyczy. Znajdą się też wśród nas miłośnicy pięknych widoków, fani pieszych wycieczek, poszukiwacze przygód, łowcy okazów… Wymieniać można by jeszcze długo, jest jednak pewne, że są też tacy, których poza samym łowieniem ryb, kręci sprzęt. O parametrach technicznych, wykorzystanych komponentach, jakości materiałów i wykończeniu można przecież rozmawiać godzinami. I powiem Wam w sekrecie, że sam do grupy Ś.K.S.* należę.
Bycie gadżeciarzem obliguje do poznawania wszelakich akcesoriów i badania każdego wędkarskiego terenu, dlatego gdy tylko dostałem propozycję wyjazdu na testy sprzętu morskiego, to zdecydowałem się w 5 minut. Wspomnę tu tylko, że jako mazowiecki moczykij i zdeklarowany spinningista, jakoś nigdy wcześniej nad, a właściwie na morze się nie wybierałem. Co więcej, całe to łowienie dorszy, wydawało mi się zawsze trochę nudnym „dyndaniem” nad dnem ciężkim pilkerem. Tu jednak nie chodziło tylko o łowienie, bo przecież jechaliśmy z poważną misją. W Ustce miała się odbyć swoista próba generalna, mająca pokazać, czy opracowywane w pocie czoła przez ostatnie miesiące nowe modele, mogą trafić do katalogu sprzętu na 2019 rok.
Klamka zapadła – jedziemy! Pozostało nam tylko czekać na okno pogodowe, które pozwoliłoby spędzić przynajmniej dwa dni na wodzie. Kolejne tygodnie śledziliśmy wszelkie możliwe prognozy, mieliśmy też swoich ludzi na miejscu, którzy relacjonowali nam stan morza, wyglądając przez okno w domu.;) Nic jednak nie zapowiadało tak upragnionej przez nas flauty. Musieliśmy zaryzykować i jechać, licząc na to, że pogoda pozwoli wypłynąć z portu.

image

Ustka przywitała nas całkiem przyjemną aurą, co w połączeniu z długimi opowieściami przy kolacji o morskim łowieniu, napawało mnie wielkim optymizmem. Prawie uwierzyłem, że pokocham to całe morze, którego przez tyle lat świadomie unikałem, i że ten wyjazd zupełnie zmieni moje spojrzenie na wędkarstwo.
Choć położyliśmy się dość późno, to nikt nie miał problemu z poranną pobudką, w końcu wypływaliśmy na ryby. Przy śniadaniu się nie oszczędzałem, bo przecież czekał nas długi dzień - ale do tego wrócę trochę później… W porcie spotkaliśmy się z resztą ekipy, która była dużo bardziej zaprawiona w morskich bojach ode mnie, o co, prawdę mówiąc, nie jest trudno. Od razu spodobała mi się nasza łódź: silnik z większą ilością koni mechanicznych niż mój samochód, te wszystkie skrytki, uchwyty na wędki i oczywiście zaawansowana elektronika Garmina - czysta poezja. Mój gadżeciarski umysł był w siódmym niebie i zupełnie nie zauważyłem, że jesteśmy jedynymi, którzy tego dnia szykują się do wypłynięcia. Niewiele mi też mówiła zapowiedź, że fale są w okolicach „piątki”. Moje skojarzenia z tą cyfrą zawsze były dobre, bo co złego jest w otrzymaniu piątki w szkole lub przybiciu jej z kumplem? O swojej naiwności przekonałem się już chwilę po wypłynięciu. Chociaż nie, dopóki płynęliśmy w kierunku punktu oznaczonego na nawigacji, fale mi nie przeszkadzały. Dopiero, gdy się zatrzymaliśmy, zrozumiałem, że najadanie się pod korek nie było najlepszym pomysłem, a pięć w skali Beauforta, to nic przyjemnego, gdy się jest na kilkumetrowej łodzi. Pozwolę sobie pominąć kolejne dwie, trzy godziny tej historii, bo nie usłyszelibyście nawet słowa o nowościach Mikado czy rybach. Szczęśliwie wraz z nadejściem południa morze, jak i mój żołądek, uspokoiły się na tyle, że nieśmiało sięgnąłem po wędkę. Zestaw, który wziąłem, był połączeniem sprawdzonej klasyki oraz zupełnych nowości. Zacznijmy od tego, co możecie zobaczyć po raz pierwszy w ofercie Mikado.
Wędzisko Rival Sea Picker o długości 270 cm i ciężarze wyrzutu do 250g., to świetnie wykonany 3-składowy kij ze szczytówką z włókna szklanego, która już na pierwszy rzut oka sygnalizuje, że możemy spodziewać się doskonałego wskaźnika, który na bieżąco będzie przekazywał informacje o tym, co dzieje się z przynętą. Blank wykonany jest z wysokiej jakości węgla prasowanego pod ciężarem 24T, dzięki czemu wiemy, że mamy do czynienia z twardym zawodnikiem.

image

W kołowrotku Baltix można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Biały korpus nadaje elegancji, ładnie kontrastuje z ciemną szpulą i niebieskimi detalami. Duży, okrągły uchwyt z pianki EVA, również wyróżnia go spośród konkurencji. Jednak w tej zabawie nie chodzi o wygląd, bo morskie łowy stawiają twarde wymagania. Baltix spełni je wszystkie! Nie boi się ciężkiej pracy, wykonany jest z bardzo mocnych komponentów. Zarówno oś główna, jak i łożyska, są ze stali nierdzewnej, która jest odporna na działanie morskiej wody. Jedynym zmartwieniem przyszłych właścicieli będzie tylko to, że nie będą mieli pretekstu, by wymienić go na nowszy model po kilku sezonach.
I jeszcze wisienka na torcie w zestawie, którym łowiłem, ale też w morskiej ofercie Mikado – pilkery Baltix. Jeśli zwracacie uwagę na detale, to tak jak ja, będziecie nimi za-chwy-ce-ni! Wytłoczona łuska oraz wysokiej klasy sposób malowania, nie tylko urzeka łowiącego, ale również niesamowicie oddziałuje na morskie ryby. Dołóżmy do tego jeszcze wysokiej klasy kotwice BKK, które oprócz ogromnej wytrzymałości, zapewniają odporność na słoną wodę.
Całość uzupełniły sprawdzone już elementy zestawu.
Na kołowrotku nie mogło znaleźć się nic innego, jak plecionka. Tak, tak, była to oczywiście Octa, o której chyba nie muszę zbyt wiele pisać, bo wszyscy mówią o niej w samych superlatywach.

image

Jako przywieszek używaliśmy różnych przynęt, bo doskonale sprawdzały się zarówno Twistery, jak i Fishuntery, ale prawdziwym hitem okazały się, zawieszone na moim zestawie, Sairy. Jaskółki po raz kolejny zaskoczyły swoją wszechstronnością, choć nie powinno to nikogo dziwić, ponieważ świetnie imitują tubisy, które są naturalnym pokarmem dorszy.
Sprzęt z grubsza omówiony, przejdźmy więc do testów kogoś, kto przez lata polując na słodkowodne drapieżniki, wykształcił przeogromną potrzebę dysponowania sprzętem czułym, idealnie przekazującym najdelikatniejsze nawet puknięcia, pstryknięcia czy inne „ęcia”, dające informację o pracy przynęty. Tym razem miałem w rękach sprzęt, który świetnie wygląda, z pewnością jest mocniejszy od wszystkiego, na co do tej pory łowiłem, ale sprawia też wrażenie przerażająco (jak dla mnie) nieczułego i sztywnego.
Wymęczony porannymi przygodami, wykonałem pierwszy, trochę niedbały rzut w stronę dryfu. Pierwsze zaskoczenie, to to jak daleko wylądował ponad 100 gramowy zestaw, a przecież nie włożyłem w to zbyt wiele wysiłku. Drugie zaskoczenie nastąpiło, gdy wyraźnie poczułem na blanku mocne uderzenie, gdy pilker, po przebyciu ponad 30m, dotknął dna. Z automatu podbiłem zestaw do góry i po chwili czułem kolejne uderzenie. Przy następnym zacząłem obserwować szczytówkę, która dzięki kolorowemu malowaniu, mocno odcina się od otoczenia. Każde dotknięcie dna było wyraźnie sygnalizowane. Nagle okazało się, że to, co do tej pory uważałem za toporne łowienie, jest całkiem przyjemne i niewiele różni się od tego, co dobrze znam. Po kilku minutach na wędce mam swojego pierwszego dorsza – nie można było tego pomylić z niczym innym.

image

 

image

Później pojawił się kolejny, a po chwili na pokładzie zameldował się mój pierwszy dublet. Sprzęt bez jęknięcia wyciągał kolejne mniejsze lub większe ryby. Zestaw był na tyle czuły, że o dnie mógłbym opowiadać z detalami, bez patrzenia w ekran echosondy, ale też na tyle mocny, żeby holować dużo większe ryby niż te, z którymi mamy na co dzień do czynienia w Polsce. Dzień szybko upływał, a ja byłem zachwycony testowanym sprzętem, który okazał się dla mnie niemałym zaskoczeniem. Zupełnie nie spodziewałem się, że coś, co z założenia ma być mocne, wręcz niezniszczalne, może też być tak finezyjne i czułe. Kto by się spodziewał, że łowienie dorszy może dawać tyle frajdy? I dlaczego dopiero teraz się o tym przekonałem? I najważniejsze pytanie, kiedy znowu jedziemy nad morze?

 

*Ś.K.S. – skrót, którego celem jest przykucie uwagi czytelnika, nadający też czytanemu tekstowi większej powagi, a oznaczający po prostu „Świry kochające sprzęt”;)

Łukasz Wierzbicki
Mikado Fishing Team

Udostępnij artykuł na:

Polecane produkty

Baltix

27506-baltix

Baltix

Nowoczesna wersja kołowrotka BaltiX przeznaczona do połowów morskich. Najwyższej jakości łożyska oraz oś główna zostały wytworzone z nierdzewnej stali, odpornej na działanie soli morskiej. Wzmocnione tryby przekładni oraz wygodna rączka z EVA, zapewniają komfortową pracę w ciężkich warunkach. Oprócz...
Rival Sea Picker

28288-rival-sea-picker

Rival Sea Picker

Specjalistyczny kij przeznaczony do połowów dorszy. Wytworzony z wysokiej jakości węgla prasowanego pod ciężarem 24T. Doskonale sprawdzi się przy polowaniu na morskie drapieżniki, przy użyciu dużych przynęt gumowych oraz małych pilkerów. Kolorowa, delikatna szczytówka pozwala na obserwację delikatny...
Twister / 02

30756-twister-02

Twister / 02

Twistery Mikado – to niesamowicie miękkie przynęty wykonane z wyjątkowo mocnego tworzywa. Specjalnie przeciążony korpus oraz powiększona powierzchnia ogonka dają niesamowicie energiczną pracę w wodzie, nawet podczas opadania przynęty. Naprężenia, jakie powstają pomiędzy przeciążonym korpusem a bardz...
Nihonto Octa Braid Black

31267-nihonto-octa-braid-black

Nihonto Octa Braid Black

Kiedy projektowaliśmy tą najwyższej klasy plecionkę, chcieliśmy oddać w Twoje ręce linkę, która będzie super mocna, idealnie okrągła, odporna na przetarcia, ale też jednocześnie miękka i dobrze układająca się na kołowrotku. Z dumą stwierdzamy, że nam się to udało! Dzięki gęstemu splotowi 8 ekstrema...
Fishunter / 04

30302-fishunter-04

Fishunter / 04

Prace nad tą legendarną przynętą rozpoczęły się w 2006 roku. Potrzeba stworzenia nowej jakości w dziedzinie miękkich wabików zrodziła się z wyraźnych niedoskonałości przynęt wtedy dostępnych oraz pomysłów i potrzeb, powstałych podczas wielogodzinnych połowów drapieżników metoda spinningową. Pierwsze...
Saira / 348

30620-saira-348

Saira / 348

Przynęta typu “jaskółka”- pierwotnie dedykowana do metody “drop-shot”, obecnie używana przez wielu wędkarzy z dociążeniem w formie główki jigowej, a także do łowienia w pionie (vertical jigging). W odróżnieniu od innych jaskółek, nasze posiadają żebrowany korpus, oraz nacięcie w dolnej części, dzięk...
Pilker LF-BLX / 201

29673-pilker-lfblx-201

Pilker LF-BLX / 201

Wysokiej klasy pilkery świetnie imitujące wygląd ryby. Uzbrojone w najwyższej jakości kotwice, odporne na morską wodę. Kształt, tłoczona łuska oraz wysoka jakość wykonania, świadczą o doskonałości tej przynęty. Sprawdzone i super skuteczne na morze.
wróć do listy