Niewidzialna moc - czyli potęga fluorocarbonu

Opublikowany przez: Karol Lasota

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

November 10, 2017

Niewidzialna moc - czyli potęga fluorocarbonu

Wielu znajomych wędkarzy często zadaje mi pytanie jaka jest najlepsza pogoda na suma. Ja zawsze z uśmiechem recytuje słowa mojego przyjaciela Pawła, że najlepsza pogoda na suma jest wtedy, kiedy pada i kiedy nie pada. Tak naprawdę przez te wszystkie lata mojej przygody z tymi wspaniałymi rybami wiem jedno, że nie ma odpowiedniego schematu.

Łowiłem sumy w deszcz, w silne upały, gdy woda miała 25 stopni jak i sięgała zaledwie 6. Nawet nie zliczę ile razy w życiu płynąłem na wcześniej namierzonego suma, wydawało by się, że w idealną pogodę i nic. Po latach doszedłem do wniosku, że trzeba po prostu być jak najczęściej nad wodą i próbować różnych sposobów, aby przechytrzyć tego wymagającego przeciwnika. Należy pamiętać, aby być zawszę przygotowanym na spotkanie z rybą życia. Podczas polowania na suma musimy zapomnieć o delikatnym sprzęcie, tu nie ma miejsca na pomyłkę. Każdy element naszego zestawu musi być dokładnie przemyślany.

Jedną z moich ulubionych technik wędkowania jest ,,dryf''.

Uwielbiam spędzać chwile na pontonie wpatrując się w ekran echosondy czekając, aż do naszej przynęty z tajemniczego dna podniesie się on.

To uczucie, kiedy dno wstaje jakby ożyło, kiedy gruba wyraźna linia zasuwa do naszego zestawu. Właśnie wtedy zaczynam słyszeć bicie swojego serca, zwalniam oddech, kiedy wiem, że to nie będzie kolejna 120-stka. Czekam na to czy drapieżnik zaatakuje, czy uda mi się go przechytrzyć.

W takich momentach ważne jest ostatnie 50cm zestawu. Właśnie wtedy musimy zrobić wszystko, żeby ryba nie nabrała podejrzeń. Bardzo istotne jest to zwłaszcza na wodach, gdzie ryba miała już styczność z wędkarzem. Niestety dobre czasy zbiornika minęły, gdzie ogromna ilość wędkarzy próbowała wędkarstwa sumowego.

W tym artykule chciałbym wam przedstawić moje spostrzeżenia na temat przyponu, który moim zdaniem właśnie w takiej sytuacji nie wzbudzi podejrzeń suma przy czym zachowa wystarczającą wytrzymałość.

W czasie niesamowitych wynalazków branży wędkarskiej, niesamowicie cienkich, a jednocześnie nie do zerwania linek zapominamy o możliwości wykorzystania fluorocarbonu do zawiązania naszego przyponu.

Fluorocarbon to niewidzialny przypon, który z powodzeniem stosuję od trzech lat, a który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Mało tego spostrzegłem, że używając przyponu wykonanego z tego materiału mam o wiele lepsze efekty na wodach często odwiedzanych przez innych sumiarzy. Trzeba przyznać, że przynęta na przyponie z fluorocarbonu zachowuję się inaczej, niż na klasycznym zestawie z plecionki.

Jest kilka istotnych czynników, dzięki którym nasz zestaw będzie skuteczny lub nie.

Ważnym elementem, który posiada fluorocarbon jest jego widoczność, a raczej jej brak pod wodą. Współczynnik załamania światła ma zbliżony do wody, przez co jest dużo mniej widoczny dla ryb.

Możemy przypuszczać, że przez te małe oczy sum nie dostrzeże naszego zestawu, ale trzeba pamiętać, że te ryby są coraz bardziej ostrożne i jeżeli możemy wyeliminować widoczność zestawu to właśnie fluorocarbon będzie tu najlepszym rozwiązaniem.

Drugą ważną zaletą zestawu wykonanego z fluorocarbonu jest jego sztywność. Wielu wędkarzy rezygnuje z tego powodu.

Moim zdaniem jest to błąd zwłaszcza, gdy łowimy w dryfie przy większej fali.

Mój przypon w takich warunkach pozostaje idealnie prosty, a bujanie łodzi na fali nie powoduje jego załamań, które mogą spłoszyć suma. Także przez tą zaletę nasz zestaw w takich warunkach jest lepiej widoczny w stożku echosondy.

Sztywność fluorocarbonu pomaga nam również w metodzie stacjonarnej, gdzie łowimy na żywca.

Nie zliczę ile razy w życiu miałem poplątane zestawy przez żywca, a od kiedy zacząłem używać tego materiału problem zniknął.

Następną ważną cechą zestawu z fluorocarbonu jest jego wysoka odporność na przetarcia. Nie tylko ostra tarka suma może uszkodzić przypon, ale i ostre krawędzie kamieni wystające z dna.

Pewnego jesiennego wieczoru, kiedy trafiłem z przyjacielem Robertem na żwirowni tak zwany ,,Dzień Konia" potwierdziła się dla mnie wyższość przyponów fluorocarbonowych nad przyponami wykonanymi z plecionki.

W zaledwie trzy godziny na jeden przypon wyjęliśmy osiem sumów w przedziale od 150 do 180 centymetrów.

Tego dnia nie było wolnej chwili na zmianę przyponu, ponieważ walczyliśmy z upływającym czasem do zachodu słońca. Wszystkie brania były nisko przy dnie, a sumy tuż po zacięciu uciekały między ostre skały narażając nasz przypon na zerwanie.

Doskonale wiedziałem gdzie łowie, ponieważ rok wcześniej w tym samym miejscu straciłem olbrzymią rybę, która przetarła plecionkę o krawędź podwodnej skały.

Podczas tego ekstremalnego testu naszego przyponu stwierdzam, że fluorocarbon lekko ucierpiał, ale wytrzymał. Uszkodzenia gołym okiem nie były widoczne, można było je jedynie stwierdzić przesuwając palcem po przyponie.

Wszystkie zalety tego materiału zostały potwierdzone tego pięknego dnia. Od tej pory fluorocarbon towarzyszy mi w każdej sumowej wyprawie. Używając tego materiału udało mi się przechytrzyć kilka dwu metrowych ryb na naszych wodach. Polecam stosowanie go wszystkim sumiarzom.

Zwłaszcza, gdy łowią w trudnych warunkach pogodowych oraz w miejscach, gdzie nasz przypon jest narażony na przetarcie oraz na wodach o dużej presji wędkarskiej.

 

Z pozdrowieniami,

Karol Lasota

 

 

Udostępnij artykuł na:

Zobacz galerię:

wróć do listy