Nizinne klenie

Opublikowany przez: Dawid Kaszlikowski

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

April 12, 2017

Nizinne klenie

Pierwsze ciepłe kwietniowe dni to początek mojego Wiślanego sezonu. Słońce, kiedy zaczyna nagrzewać Wiślaną wodę i przyroda budzi się do życia to znak, że trzeba wyruszyć na królową naszych rzek. Kiedyś zaczynałem sezon dużo wcześniej, jednak odkąd zakochałem się w łowieniu pstrągów, kwietniowe klenie to pierwsze nizinne ryby jakie dane jest mi łowić w sezonie.

zdjecie nr 1

Do połowu kleni używam zawsze długich wędek. W tym sezonie w moje ręce wpadł świetny kijek o długości 305cm i ciężarze wyrzutu od 3 do 15 gram. Chubster - zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia. Mając go w rękach pierwszy raz na targach w Poznaniu - wiedziałem, że to jest to. Specjalistyczna wędka do połowu kleni i jazi o mega "kleniowej" akcji. Posyła małe woblery na spore odległości, a do tego jest bardzo czuła - co pozwala na reakcje nawet przy delikatnym braniu. Do wędki przyczepiłem kołowrotek Sicario w rozmiarze 3007 z nawiniętą żyłką Lx Sapphire o średnicy 0,16 mm. I wiecie co? Jest to idealny zestaw na klenie na dużą rzekę. Chubster występuje jeszcze w wersji 270cm, dlatego miłośnicy krótszych wędek również będą zadowoleni. Jest to alternatywa na mniejsze kleniowe rzeki. Na uwagę zasługują również nowe woblerki, które znajdują się w ofercie Mikado. Typowo kleniowo-jaziowe cukiereczki są świetnie wywarzone. Charakteryzują się wyraźną pracą oraz występują w ciekawych wariantach kolorystycznych. Bold Head i Crazy Dots - to właśnie tych woblerów nie może zabraknąć w waszych kleniowych pudełkach!

zdjecie nr 2

Szukając kleni w dużej nizinnej rzece skupiam się przede wszystkim na kamienistych odcinkach danej wody. Podstawowym i najłatwiejszym do namierzenia miejscem jest rzeczna opaska. Przy opasce można spotkać każdą rybę od klenio-jazi, przez bolenie, aż po wielkie sumy. Kamienisto-faszynowy brzeg to idealne schronienie dla drobnicy, a więc co za tym idzie? Przyciąga również ryby drapieżne. Najczęściej łowie blisko brzegu. Szukam delikatnych odbić wody od wszelkich przeszkód, kamieni czy powalonych drzew. W tych miejscach najczęściej spotykam się z braniami. Na płytszych opaskach staram się łowić wachlarzem, ponieważ ryby mogą stać dalej od brzegu. Kieruje woblera w stronę środka rzeki i pozwalam mu delikatnie, bardzo wolnym prowadzeniem znaleźć się pod kamienistym brzegiem. Warto obserwować wodę. Często zdarza się, że klenie w ogóle nie reagują na klasyczne woblerki. W takim przypadku kluczem do sukcesu może być wobler smużący na powierzchni wody.

zdjecie nr 3

Moim ulubionym łowiskiem kleni są Wiślane przelewy. Po prostu kocham tam łowić. Uwielbiam stać jak najdalej w wodzie i powoli obławiać punkt za punktem miejsce, gdzie woda przelewa się przez kamienie. Najlepsze efekty mam zawsze na delikatnych przelewach, gdzie woda lekko smuży tylko kamienie. Rwące i głębokie przelewy zazwyczaj są puste. Choć nigdy takich nie omijam. Nie raz zachowania ryb nijak godzą się z naszym doświadczeniem i ryby spotykamy w miejscach, o których nigdy byśmy nie pomyśleli. Mam taką zasadę. Zawsze chce dojść tam, gdzie inni jeszcze nie doszli. Na koniec kamienistej rafy, na szczyt przelanej główki, w najmniej dostępne miejsce. Właśnie takie miejscówki dają największe ryby. Klenie najczęściej stoją centralnie na przelanych kamieniach lub przed przelewem. Rzucam wobler w środek rzeki i wachlarzem obławiam przelaną główkę. Kleń na przelewie to najczęściej kleń żerujący, więc przy odrobinie szczęścia i zachowaniu odpowiedniej ostrożności można liczyć na atomowe brania i ładne ryby.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

zdjecie nr 5

zdjecie nr 6

zdjecie nr 7

Klenie to świetne i sportowe ryby. Pamiętajmy o szacunku do nich i zwracaniu wolności naszym zdobyczom. Ryby te nie mają praktycznie żadnych wartości kulinarnych. Walory smakowe nijak się mają się do uczucia spełnienia, które daję nam przechytrzenie ładnej dużej i zdrowej ryby, a następnie widok odpływającej jej w dobrej kondycji. Pamiętajcie, że od nas zależy jak będą wyglądały nasze łowiska. Do zobaczenia nad wodą!

 

Dawid Kaszlikowski

 

 

 

wróć do listy