Przed pierwszym lodem – o leszczach

Opublikowany przez: MK

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

November 13, 2012

Przed pierwszym lodem – o leszczach

Jesień jest urocza i kapryśna. Niejednokrotnie poranne przymrozki, pokryte cienką warstwą lodu łodzie i wiatr, zniechęcają do łowienia. Wielu „zakapiorów” walczy z nałogiem łowienia szczupaków i sandaczy, których praktycznie nie ma, a o 5-cio kilogramowym okazie za godzinę wie cała brać, przynajmniej w okręgu.

Aby przekonać się jak jest faktycznie odwiedziłem gospodarstwo rybackie w Okartowie, które właśnie realizuje jesienne żniwa połowowe na Jeziorze ŚNIARDWY, słynącym z ogromnych szczupaczych ‘krokodyli’ i legendarnych sandaczy. Z całą stanowczością opartą na wieloletnim doświadczeniu ichtiologicznym stwierdzam, że gospodarka rybacka na tym akwenie prowadzona jest znakomicie i zgodnie ze sztuką rybacką.

W magazynie widziałem setki kilogramów szczupaków i sandaczy, w których nie występowały tzw. przerosty. Nie było też faktycznych osesków, które co oczywiste wróciły prosto z sieci do wody. Brawo Okartowo. Nareszcie mądra gospodarka rybacka. Jedyne zagrożenie dla jeziora to eutrofizacja, zła turystyka i kormorany.

Wędkarscy rybobójcy okazów, łówcie w rzekach i jeziorach gdzie sieci i poprawna gospodarka rybacka nie ma miejsca. Oczywiście łatwo radzić, trudniej wskazać łowisko, ale zasada szukajcie a znajdziecie zawsze jest aktualna. Nie na wszystkich jednak jeziorach pracują niewody a głębokie tonie są natlenione i obfitują w olbrzymie okazy leszczy i okoni, które przed zimą doskonale żerują i dają satysfakcję wędkarskiego sukcesu.

Osobiście łowię z łodzi między 7 a 9 metrem głębokości, 10-cio metrową wędką bez przelotek Competition Pole firmy ‘MIKADO’. Technika ta posiada same zalety. Po pierwsze kij doskonale współpracuje nawet z najcieńszymi żyłkami. Materiał węglowy IM-9 pomimo, że przeznaczony jest do łowienia ryb średnich, rewelacyjnie pracuje pod obciążeniem nawet kilkukilogramowych leszczy, co pokazał nie tylko na jeziorach ale również na rzekach w czasie zawodów wędkarskich. Jego praca pod dużym obciążeniem wagowym ryby sprawia wrażenie stosowania najwyższej klasy amortyzatorów gumowych a pracę płetwy ogonowej ryby odbiera się w dłoni.

Następny walor tej techniki to możliwość doskonałej i ciągłej prowokacji pionowej i poziomej tak niezbędnej przy połowie jesiennym leszczy na wszelkiego rodzaju robaki. Po prostu technika opadowa przy połowie w zimnej i przezroczystej wodzie znacznie podnosi ilość brań, co w niebagatelny sposób ułatwia długa wędka. Następny walor to precyzja łowienie w 10-cio metrowym dystansie z możliwością szybkiego i bardzo precyzyjnego określenia głębokości żerowanie ryb, które w zależności od jakości i wzbogacania przetrwalnikami roślinnymi zanęty, potrafią podnieść się w amoku żerowania znacznie nad dno.

Wracając do wszelkiego rodzaju długich wędek ich niewątpliwą zaletą jest mała średnica w uchwycie. Nie spotkało mnie nigdy przy tych modelach aby wiatr nawet najsilniejszy był przyczyną złamania. Łowienie „dziesiątką” z łodzi to same plusy, od wszelkich sposobów zarzucania począwszy do wielkiej frajdy holowania i szybkiej manualnej obsługi. Jednocześnie doskonały dystans aby oszukać instynkt dużych leszczy, dotyczący najmniejszego nawet hałasu.

Osobiście dobieram łowisko o miękkim dnie, na którym bez echosondy wytrawny wędkarz po postawieniu kotwicy, wie czy może to być teren żerowania leszcza. Nawet jeśli brak jest jakichkolwiek spławień, to pojedyncze pianki powietrza lub duże bąble na wodzie wskazują, że leszcze tam są i albo żerują w dnie albo regulują pozycje ciała związaną ze zmianami pogodowymi ciśnienia.

Nawet przy niskich temperaturach zewnętrznych i łowieniu wielokrotnym na danym łowisku stosuję sporą ilość bardzo wysoko proteinowej zanęty, opartej na bazie biszkoptów, arachidu, czekolady naturalnej lub słonecznika i miodu. Zanęty nie nawilżam wodą lecz melasą z karmelem o zawartości czystego cukru w granicach 55%. Tak przygotowana mieszanka nigdy nie pleśnieje i nie jełczeje. Natomiast pod każdą postacią jest gotowa do użycia w dowolnym czasie i miejscu – nawet po kilku latach przechowywania. Dobrze jest podać do zanęty kilkanaście białych robaczków lub kukurydzy. Nie jest to jednak obligatoryjne, ponieważ w okolicy nie ma konkurencji wędkarskiej i ryba nie ma zbytniego wyboru a jednocześnie bardziej od niedźwiedzia uwielbia słodycze co widać w przewodach pokarmowych zabranych okazów.

Do poprawnego wyposażenia należy niewątpliwie długi podbierak zabezpieczony pianką, aby uniknąć wszelkich stuknięć. Ryba powinna być wypięta w podbieraku i bezpośrednio przetransportowana do siatki z dużą obręczą. Wszelkie radioodbiorniki, łańcuchy, puknięcia o burtę, towarzystwo niecierpliwych niewiast i głośnych przyjaciół nie sprzyja połowowi okazów nawet przy najlepszym sprzęcie i najatrakcyjniejszych zanętach.

Do zobaczenie na łowisku – sztywnej linki.
Piotr Stępniak Tester sprzętu „MIKADO”

Tematyka: competition pole,

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy