Rodzinne karpiowanie

Opublikowany przez: Norbert Regulski

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

August 7, 2018

Rodzinne karpiowanie

Karpie i rodzina, od tego piątek nam się zaczyna. Rym na początek i ruszamy z relacją z naszej rodzinnej zasiadki karpiowej.

  • kierunek: Żelechów
  • stanowisko: Plaża Prawa Strona
  • czas pobytu: weekend
     

ZBIORNIK
Woda jest trudna i wymaga trochę wiedzy, trochę techniki, trochę sprytu i dużo szczęścia :) Dno zbiornika to doliny i góry. Na przestrzeni kilku metrów kwadratowych z pięciu-sześciu metrów głębokości dno wychodzi do zaledwie jednego metra, by zaraz potem opaść do około czterech metrów. Każda z tych górek pokryta jest gęsto racicznicą. Z informacji, które udało nam się uzyskać przed zasiadką należy szukać szlaków po których ryby wędrują w ciągu dnia i nocy. W zbiorniku występuje duża populacja ryb, więc nęcenie powinno być obfite.

undefined

 

ZESTAWY

Dwie wędki Mikado Mk-a 13ft, 3,5lbs. Uzbrojone w kołowrotki Lentus A.D. z żyłką główną Mikado Purple 0,35mm i 25 metrów plecionki strzałowej o wytrzymałości 80lbs. Ostatnie ogniwo zestawu to metrowy odcinek fluorocarbonu o grubości 0,50mm, ciężarek o masie 120g oraz przypon wykonany z plecionki w otulinie i haczyka Grabber w rozmiarze 4.

Kolejne dwie wędki to Mikado Excellence 10ft, 3,0lbs. Uzbrojone w takie same kołowrotki i żyłki jak w przypadku wędek M-ka. 25 metrów strzałówki Shock Leader 45lbs, ciężarek 120g oraz oczywiście mój ulubiony sztywny przypon wykonany na haczyku Musa firmy Mikado. Obydwa zestawy postawione przygotowane na grubo, ale tego wymaga łowisko. Pokrótce opisałem Wam zbiornik i zestawy więc wracamy do relacji.

undefined

 

undefined

 

DZIEŃ PIERWSZY
Postanowiliśmy spędzić ten dzień na luzie. Rozbijamy obozowisko, typujemy miejsca, montujemy sprzęt przy przepysznym śniadaniu. Po prostu jest cudownie :) Popołudnie również spędzamy na typowym plażingu w rodzinnej atmosferze i obserwacji wody. To właśnie te chwile spędzone na obserwacji wody okazały się później kluczem do serii brań.

undefined

 

Mateusz również pomaga tacie w montażu zestawów i już pomału zaczyna mieć swoje teorie co do łowienia naszych ukochanych karpiszonów :)

undefined

 

Pierwszy dzień mija szybko i bez brań. Postanowiliśmy jednak dać jeszcze szansę miejscom, które wytypowaliśmy i pozostawiliśmy zestawy z tych samych miejscach na noc. Noc jednak również minęła bez brań.

DZIEŃ DRUGI
Pobudka z samego rana i zmiana miejsc. Dzień wcześniej podczas obserwacji wody zauważyliśmy bardzo częste spławy karpi pod przeciwległym brzegiem około 30 metrów od wytypowanego przez nas wcześniej miejsca. Tak więc
decyzja zapadła. Zmieniamy miejsca i przewozimy dwa zestawy w nową miejscówkę. Na zdjęciu mapki przedstawiamy gdzie położyliśmy zestawy i gdzie łowiliśmy ryby. Mam nadzieję że choć trochę pomoże to osobom jadącym w to miejsce po raz pierwszy. Nam nie udało się uzyskać takiej informacji.

undefined

 

undefined

 

Przygotowaliśmy nową porcję zanęty w postaci ziarna (kukurydza z konopią i orzechem tygrysim) oraz kulki zalane zalewą owocową. Przewiązaliśmy zestawy na nowo i wywieźliśmy w nowe miejsce. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Już po niecałych 30 minutach od wywózki mamy pierwszy odjazd. Trochę ponad 9kg karp melduje się na zestawie żony i tym samym jest to jej nowe PB. Wiadro wody na głowę i wywózka zestawu w to samo miejsce.

undefined

 

Na kolejne branie również nie trzeba bylo długo czekać. Ten sam zestaw, ta sama przynęta, to samo miejsce i 5 minut po dopłynięciu do brzegu i odstawieniu wędki na stojak ODJAZD! Tym razem ryba stawia większy opór, więc już wiemy że jeżeli uda się ją wyciągnąć Magda znów podbije swoje PB. Po ciężkim holu żona wyjmuje swoje nowe PB o wadze 14,40kg. Z dużym uśmiechem na twarzy przyjmuje kolejne wiadro na głowę :)

undefined

 

Po tej rybie kolejne dwa brania mamy w odstępie kilkudziesięciu minut. Jedna spinka i kolejna rybka na macie. Tym razem jest to azjata, który pomimo niedużej wagi dał mi popalić na Żelechowskich podwodnych górkach.

Udany hol z pontonu i wyciągamy trochę ponad 10kg amura.

undefined

 

Po azjacie zaliczamy kolejne dwie spinki i na domiar złego rozpadał się deszcz, który „uatrakcyjniał” nam wywózki zestawów. Byliśmy podirytowani dwoma spinkami, które po części spowodowane były już zmęczeniem. Nie udało nam się usiąść nawet na chwilę, nie mówiąc już o spokojnym wypiciu kawy i zjedzeniu posiłku. Kilka naszych wcześniejszych godzin to hol / wywózka / nęcenie, hol / wywózka / nęcenie. Po ostatniej spince brania przycichły na około godzinę i późnym popołudniem melduje się jeszcze ten oto maluch :)

undefined

 

Ostatnia noc przed nami, więc poprawiamy zestawy, mocno nęcimy i możemy w końcu usiąść, zjeść kolację oraz spokojnie porozmawiać po całym dniu ciężkiej pracy :)

undefined

 

Parę minut przed drugą w nocy budzi mnie sygnalizator, najpierw delikatnym piknięciem i po chwili mocny odjazd. Wybiegam z namiotu i rozpoczynam hol. Po około 10 minutowym holu żona pomaga mi podebrać rybę. Pięknego pełnołuskiego karpia o przepięknym złocistym ubarwieniu. Rybka do wora i spać. Wstajemy wcześnie rano, gdyż dużo pakowania przed nami, a jeszcze sesja z karpiem i oczywiście poranna kawa, której w naszym przypadku nie może zabraknąć z rana :)

 

Podczas pakowania mamy jeszcze jedno branie, ale ryba pod samym brzegiem spina się. Całą zasiadkę uważamy za udaną i jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej pierwszej wizyty na łowisku w Żelechowie. Nie spodziewaliśmy się tylu brań. Zwłaszcza że stanowisko Plaża Prawa Strona” nie jest idealne dla karpiarza. Głownie chodzi o bliskość rowerków wodnych i kajaków znajdujących się obok stanowiska z których korzystają plażowicze. Jestem również bardzo dumy z mojej ekipy karpiowej w składzie: ja, żona i syn :) Powstaje rodzina karpiarzy ;) Planujemy tu wrócić na jesieni na dogrywkę i oczywiście podbicie PB żony :) więc mam nadzieję że będę miał okazję znowu chlusnąć wiadro wody na moją żoncię :) :)

undefined

 

Pozdrawiamy, 

Norbert Regulski i Magdalena Regulska

Udostępnij artykuł na:

Zobacz galerię:

wróć do listy