„Szczęki”… czyli nie taki rekin straszny, jak go malują

Opublikowany przez: Sebastian Nowosiad

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

August 3, 2018

„Szczęki”… czyli nie taki rekin straszny, jak go malują

Przygodę z wędkarstwem morskim zacząłem w 2007roku, kiedy to po raz pierwszy z Mikem wybraliśmy się na południowe wybrzeże Anglii, w poszukiwaniu rekinów, wędkując z plaży. Tego dnia nie zapomnę do końca życia. Mike odpowiednio ustawił mi wędki i dwuznacznie się uśmiechając, powiedział - "Będziesz wiedział, kiedy masz branie". Po sześciu godzinach spędzonych na wpatrywaniu się w szczytówki i podziwianiu widoków, tuż po zmianie prądu wody, który niemal się zatrzymał, kołowrotek zawył, a ryba zaczęła uciekać z trzymaną w pysku makrelą. Skoczyłem do kija, a reszta potoczyła się automatycznie. Szybkie zacięcie i nic... - "Straciłem ją..." - pomyślałem zwijając zestaw. W tym momencie poczułem nagły opór, a plecionka zaczęła znikać z kołowrotka. Na walkę, w którą wciągnął mnie rekin, niestety nie byłem przygotowany i po pewnym czasie straciłem rybę tuż przy powierzchni wody. I choć tego dnia nie ujrzałem swojego pierwszego rekina na brzegu, pozostało ze mną coś, co zmieniło moje upodobania i zaszczepiło wędkarstwo morskie we krwi już na zawsze. Ta niezapomniana walka, z dozą adrenaliny i całą masą endorfin, uzależniła mnie tak bardzo, że resztę następnych lat spędziłem na poszukiwaniu różnych form rekinów w Atlantyku. 

image

Rekin plamisty, z łaciny Scyliorhinus stellaris, charakteryzuje się dość masywną, nieproporcjonalną głową, w stosunku do reszty ciała. Zaokrąglony pysk, z podłużno-osadzonymi, owalnymi oczami, jest uzbrojony w drobne, aczkolwiek bardzo liczne zęby. Jest on doskonałym narzędziem do polowania na kraby i ryby występujące w spokojnych miejscach, szczególnie nad skalistym dnem. Występowanie tego rekina rozciąga się od Północnego Atlantyku, przez Szkocje, Południową Norwegię, aż do Afryki. "Pantera" może dorastać nawet do 170cm, co jest jednak bardzo rzadkie. Według mnie, każdy okaz powyżej metra i pięciu kilo, to naprawdę silna i konkretna ryba. Ubarwienie tego rekina jest zależne od terenu, na którym przebywa oraz od wieku osobnika. Jego ciemnoszary (szarobrązowy) lub czerwonobrązowy grzbiet pokryty jest okrągłymi, brązowymi plamami, wokół których ułożone są koliste czarne cętki, dlatego też zwany jest niekiedy rekinem - panterą.

image

Atlantyk to dość ciężkie miejsce do polowania na rekiny. Każdy z tej rodziny żeruje na rybach, więc tylko w nielicznych przypadkach można łowić je selektywnie. Poza tym jest duża konkurencja o pożywienie, również między innymi gatunkami ryb tam występującymi, jak np. płaszczki, które chętnie skuszą się na podaną na haczyku makrelę.
Zazwyczaj używam całej makreli, jako przynęty. Jeżeli jest ona wyjątkowo duża, ponad 60cm, stosuję tylko połowę. Morski zestaw wędkarski do połowu rekinów jest bardzo prosty: około 60cm przypon z 150lb (80kg) żyłki, do tego pojedynczy zaokrąglony hak, w rozmiarze 6 i minimum 100lb (50kg) plecionka. Wędka, którą wybrałem do połowu rekinów, to Mikado SCR Sea Heavy Picker 210m do 400 g wyrzutu, uzbrojona w kołowrotek Mikado Ace Hunter 8008. Zestaw jest świetnie zbalansowany, a młynek idealnie siedzi w rękojeści. Wędzisko nie jest za długie, co jest zawsze bonusem, jeżeli wędkujemy z łodzi, gdzie nigdy nie ma wystarczająco dużo miejsca. Dzięki całej pracy kija i czułej szczytówce, brania są widoczne, nawet podczas fali na oceanie, co jest ogromną zaletą. Cecha ta umożliwia nam zauważenie najmniej śmiałego dzióbnięcia, a i takie zdążają się wśród rekinów. Mój zestaw może wydawać się Wam trochę lekki, ale uwierzcie mi, widziałem na własne oczy, jak wędkarz wyholował rekina topowego, ważącego około 20kg, na zestaw LRF. Można iść ciężko i mieć krótką, lecz pewną walkę, najprawdopodobniej zakończoną sukcesem, albo lekko, zapewniając sobie nieco rozrywki podczas holu, zdobywając przy okazji niemałe doświadczenie.

image

W całej mojej historii wędkowania morskiego, przeżyłem wiele wspaniałych wypraw. Jedna z nich przytrafiła mi się dość niedawno. Tego dnia rekiny topowe posilały się tylko menu, zaproponowanym przez wędkarzy, ze względu na brak nadpływającej makreli nad wybraną przeze mnie lokalizację. Miejscówka ta w przeszłości zawsze dawała mi jakieś Panterki, ale nie spodziewałem się tego, co miało wydarzyć się tym razem. Postanowiłem zakotwiczyć łódkę na rafie i wędkowałem w 50ft (15m) wodzie, przy przypływie 9.5m, co na Kanał Bristolski można zaliczyć do umiarkowanego prądu (najsilniejszy pływ wody, na jakim łowiłem, to ponad 14m). Po zarzuceniu zestawów, nie musiałem czekać długo na pierwsze branie i w przeciągu godziny miałem już cztery niewielkie Panterki.
Prąd wody zwolnił do minimum, a łódki zaczęła się odwracać do wiatru. "Teraz" - pomyślałem i ściągnąłem zestawy, po czym opuściłem jeden z całą makrelą na dno oceanu. Zmiana pływu wody zawsze owocowała pięknymi rybami, co i tym razem się sprawdziło. W pewnej chwili poczułem szarpniecie, a po nim odjazd. Trzymając plecionkę miedzy palcami, policzyłem do dziesięciu i zaciąłem. Wędka wygięła się w parabole, niemal dotykając tafli wody, a dźwięk zabieranej plecionki, radował moje uszy. "Jest chyba większy!!!” – krzyknąłem, walcząc z rybą. Po paru odjazdach, moim oczom ukazał się lamparci grzbiet. Po wyciągnięciu okazało się, że holowałem rekina o wadze ponad 10lb (5kg), który w tym momencie stał się moją życiówką.

image

Był to naprawdę świetnie spędzony dzień nad wodą. Osiągnięty wtedy wynik końcowy, to sześć ryb na łodzi. Nie mały wpływ na ten rezultat miał sprzęt, który stanął na wysokości zadania. Choć wydaję się, że zestawy, na które łowiłem, były bardzo mocne w stosunku do wyciągniętych, niewielkich rozmiarów, ryb, to uwierzcie mi, że wędki miały co robić. Sumując ze sobą, to co z czym musiały sobie radzić, mianowicie: używany przeze mnie ciężarek (200g), makrelę, jako zastosowaną przynętę (od 100g do 150g), oraz rekina plamistego, który przystosowany jest do życia w drugim, najsilniejszym na świecie pływie wody, można wysunąć wnioski, że finezyjny sprzęt mógłby nie wytrzymać takiego obciążeniem. Moje zestawy na szczęście mnie nie zawiodły, a walka z Panterkami w takich warunkach pozostawia wieczny uśmiech na mojej twarzy.

image

 Sebastian Nowosiad

Mikado Fishing Team

Tematyka: scr,

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy