Uparte jesienne sandacze

Opublikowany przez: Michał Jandura

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

December 2, 2020

Uparte jesienne sandacze

Czas jesieni to urozmaicenie i koloryt, które otaczają nas w przyrodzie. Zmiana temperatury i skoki pogodowe to loteria, która w tym czasie towarzyszy nam na co dzień.

Czas ten, to też zmaganie się z humorzastymi drapieżnikami, które powoli się grupują, zmieniając swoje miejsce pobytu z letniego na jesienno-zimowe- nie jest to łatwy czas na wędkowanie. Ryby w tym okresie zupełnie zmieniają swój tryb, a brania są często sporadyczne. Aktywne żerowanie trwa czasami dosłownie chwilę i jeśli się nie wstrzelimy się w odpowiedni czas oraz miejsce, to możemy zapomnieć o zdjęciach z rybą, a nasz profil na ulubionym portalu społecznościowym zaczynają pokrywać cyfrowe pajęczyny. Potrafi to mocno zniechęcić do kolejnych wypraw.

W tym roku, za sprawą jednego z kolegów, zmieniłem strategię i zamiast cierpliwie obławiać sprawdzone miejscówki podniosłem kotwicę i w lekkim dryfie zacząłem na nowo odkrywać swój ulubiony zbiornik.
Niektórzy powiedzą, że łowienie wertykalne to metoda dla leniwych, ułatwiających sobie życie, a ryby są z przypadku. Nie koniecznie… takie łowienie może uczyć pokory, bo czas na obłowienie obiecującego miejsca skraca się diametralnie, jednak korzystając z elektroniki mamy możliwość zdobycia cennych informacji, które często wywracają o 180 stopni, to co do tej pory braliśmy jako pewnik.

image

 

Używam sprawdzonego echa Garmin Striker 9sv Plus z przetwornikiem gt52 – obrazy, które pojawiają się na wyświetlaczu, dają mi możliwości zobaczenia podwodnego świata tylko w wydaniu 2D. Ryby widoczne są jako łuki, ale ukształtowanie dna i podwodne przeszkody też są widoczne, co daje mi wystarczający obraz tego co znajduje się pod łodzią. Dodatkowo całkiem wyraźnie widzę swoją przynętę, więc mam komplet potrzebnych informacji.
Takie łowienie nabiera zupełnie innego wymiaru i choć przypomina trochę grę komputerową, to możecie mi wierzyć, że jest pełne emocji.

Nie myślcie sobie, że wszystko mam już podane jak na dłoni. Ryby są bezwzględne, podnoszą się z dna, płynąc pod przynętę i nagle opadają. Jedne robią to szybciej, drugie wolniej, co jest tylko oznaką żerowania, lecz nie zawsze są skore do pożarcia naszej przynęty. Pierwsze próby często kończą się niepowodzeniem, ale wierzcie mi, że praktyka czyni mistrza.

Znalezienie aktywnych ryb to dopiero początek. Każdy, kto regularnie spinninguje, musi się nauczyć zupełnie innej pracy przynętą. W końcu nie ma tu standardowych podbić i zwijania. Do tego dochodzi wybór odpowiedniej przynęty i jej uzbrojenia. To każdy musi sam sobie wypracować, ale pierwsze sukcesy będą rekompensowały wcześniejsze, bezowocne godziny spędzone na wzburzonej od jesiennego wiatru wodzie.

Przynętą nr 1 okazała się Saira w rozmiarze 20 cm, która wcale nie jest za duża. Silikon, z którego została wykonana pozwala jej bez problemu złożyć się w pyskach nawet średniej wielkości sandaczy. Ryby reagowały ochoczo, jednak często odpuszczały w ostatniej chwili… Godziny nad wodą oraz nieocenione konsultacje z kolegami z teamu Mikado, pozwoliły mi wypracować własne rozwiązania. Kombinowałem z prędkością łodzi, kolorami i uzbrojeniem. Zacząłem uzbrajać Sairy w główki trójkątne, które też nadawały przynęcie odpowiedniego lusterkowania. Kotwice dozbrojek mocno zatapiam w gumie, starając się je maksymalnie ukryć. Tu nic nie może wzbudzać wątpliwości ryb, które mają dużo więcej czasu na dokładne przyjrzenie się przynęcie. Z czasem efekty były coraz lepsze, a ja nabrałem pewności, że czas spędzony na próbach nie poszedł na marne.

image

 

W ostatnim czasie miałem też okazję pływać z osobami, dysponującymi systemem Garmin Panoptix Live Scope, który pozwala zobaczyć podwodny świat w zupełnie nowym wymiarze. Zarysy łuków zmieniły się w obraz, na którym widać kontury ryb. Wyraźnie widać ich sposób zachowania czy przemieszczania się z ogromną ostrożnością pod przynętą. Nie spodziewałem się, że elektronika wędkarska może przekazać mi tyle nowych informacji i pozwoli mi na nowo odkryć to, co wydawało mi się, że już dawno wiem. Nie spodziewałem się, że sandacze tak długo mogą obserwować swoją potencjalną ofiarę. Podpływać raz z jednej, raz z drugiej strony z namaszczeniem „obwąchując zestaw”. Nie myślcie jednak, że samo branie tez jest tak delikatne. Wystarczy ułamek sekundy, aby ryba z wielkim impetem uderzyła w przynętę, więc nawet na chwilę nie można stracić czujności.

Doświadczenia z tego sezonu wiele mnie nauczyły. Pozwoliły szerzej otworzyć oczy i dały sporą dawkę przeżyć, o których będę myślał, czekając na rozpoczęcie nowego sezonu. Nie nastawiam się też tylko na łowienie wertykalne, które choć emocjonujące, to nie zawsze gwarantuje sukces. Uwielbiam tą niewiadomą, która motywuje mnie do dalszych rzutów. Te delikatne pstryki, które mogą być zwiastunem wędkarskiej dumy lub po prostu kolejnym sandaczowym podrostkiem. Lubię delikatne przytrzymania podczas opadu i hole z dużej odległości. Ale lubię też rozwijać swoją wiedzę i budować potężną bibliotekę doświadczeń. A nie byłoby to możliwe bez ciągłego poszukiwania nowych rozwiązań, sposobów i patentów. Elektronika wędkarska ma nam pomóc zrozumieć to, co dzieje się pod wodą. Nawet najlepsza echosonda nie złowi za nas ryby, bo nawet jeśli nasze łowienie przypomina grę komputerową, to przecież w wirtualnym świecie nie zawsze się wygrywa.
Praktyka czyni jednak mistrza i z czasem napis GAME OVER będzie się pojawiał coraz rzadziej.


Michał Jandura
Mikado Fishing Team

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy
bannery
bannery
AOE
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner