Wiosenne jazie z gruntu

Opublikowany przez: Łukasz Paziewicz

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

April 27, 2018

Wiosenne jazie z gruntu

W tym roku wiosna przyszła z przytupem, „buchając” od razu ciepłem i zielenią. Po zimowym zastoju, jest to kojący i wyczekiwany powiew letniej aury, który sprawia, że wędkarzom burzy się krew w żyłach. Mój wypolerowany i wyszykowany sprzęt, tylko czekał na taką okazję. Czując na skroniach ciepły, przyjemny wiatr stwierdziłem, że już czas zamienić spinning, którym ganiałem za okoniami, na wygodny fotel i kij do feederu.


Wczesny poranek obudził mnie słoneczną, dość rześką pogodą. Wlewając kawę do termosu, zaczynałem czuć ten niesamowity klimat, z którym musiałem pożegnać się jesienią, tamtego roku. Dojeżdżając do wybranego miejsca na łowisku, czułem ogromną uciechę. Choć w tym momencie myślałem głównie o tym, by po prostu móc zrelaksować się nad wodą, po cichu liczyłem, że smakołyki, które przyszykowałem na tę zasiadkę, skuszą kilka ładnych ryb.
Na pierwszą w tym roku wyprawę gruntową, wybrałem moje ulubione łowisko Kamień, które znam doskonale. Jest to łowisko PZW, które posiada trzy komory, w tym jedną z zakazem zabierania ryb. Pływają tutaj piękne okazy karpi, amurów, leszczy czy jazi. Te ostatnie zostały głównym bohaterem mojej zasiadki. Tego dnia zdecydowałem się wybrać dwie metody połowu, mianowicie Feeder i Method Feeder. W klasyczny koszyk uzbroiłem wędzisko Mikado, Black Stone light feeder, licząc, że jego czułość przyniesie mi ogromną satysfakcję, w momencie holu większego osobnika. Do Method Feeder zdecydowałem się wypróbować nowy kij od Mikado na 2018 rok, Excellence Method Feeder, który zaintrygował mnie swoimi parametrami, choć nie będę ukrywał, że skusił mnie również jego „elegancki” wygląd.


Pojawiające się gdzie nie gdzie pierwsze kwiaty mniszka lekarskiego, przypomniały mi o pewnej zasadzie, którą zdradził mi kiedyś starszy wędkarz, mianowicie, że jest to bardzo dobry czas na połów jazia. Dlatego pierwszą wyprawę zdecydowałem się zadedykować właśnie temu gatunkowi. Doświadczenie, jakie posiadam z tego łowiska, podpowiadało mi, że w okresie pozimowym, należy zastosować przynęty o wyróżniających się barwach. Mój wybór padł na białe i żółte dumbelsy, które podałem na kontrastowym pelecie, np. koloru czerwonego. Choć większość wędkarzy, jazie kojarzy głównie z rzek, ja osobiście preferuję łowienie ich w wodach stały, w których rzeki mają swe ujścia. Powodów, które przekonują mnie do poszukiwań tych ryb w łowiskach tego typu, jest kilka. Po pierwsze takie wody są bardzo dobrze natlenione, po drugie, nurt rzeki nanosi i pozostawia tu wiele urozmaiconego pokarmu, który na tyle mocno kusi jazie, że decydują się one pozostać przy nim na dłużej. Te wszystkie aspekty sprawiają, że takie łowiska stają się bardzo atrakcyjne pod kątem łowienia tego gatunku.


Moje przeczucia, co do zbieżności wszystkich faktów, przemawiających za tym, że jest to bardzo dobry okres na łowienie jazi, szybko się sprawdziły. Krótko po zarzuceniu, zestaw feederowy dał znać, że zainteresowała się nim spora ryba. Pierwsze zacięcie, dość krótki hol i już wiedziałem, że moja taktyka, przewidziana na tę zasiadkę, przynosi pozytywny skutek. Czas mijał mi bardzo szybko i przyjemnie, ponieważ miałem całkiem sporo pracy, przy wyciąganiu kolejnych okazów, zarówno na pierwszą, jak i na drugą wędkę. Black Stone dawał mi bardzo przyjemne odczucia podczas holu. Jego czułość, a zarazem miękkość blanku, pozwalała na doskonałą kontrolę nad ciągniętą rybą. Finezyjnie wyglądający Excellence, zaskoczył mnie swoją mocą i skutecznością na łowisku. Dość umiarkowana sztywność blanku, pozwalała oddawać celne rzuty, co nie ujmowało pracy wędziska podczas holu.
Dość istotnym faktem podczas zasiadek jaziowych, jest również dobór odpowiedniej długości przyponów oraz dostosowanie całego zestawu do określonego łowiska. Podczas swoich wypraw dobieram żyłkę o średnicy mieszczącej się w przedziale 0,18 – 0,20, do której dowiązuję odpowiedniej długości przypon, zakończony haczykiem w rozmiarze od 16 do 22. W klasycznym feederze, o długości mojego przyponu decyduje aktywność ryb, zazwyczaj zaczynam od 50cm, skończywszy nawet na 120cm. Dobór koszyka natomiast, uzależniam od siły uciągu wody. W methood feeder używam zawsze stałej kombinacji, w której znajduje się 30g. koszyczek z 10cm przyponem z gumką.

 

Usatysfakcjonowany pierwszym, wiosennym wędkowaniem na grunt, nabrałem ochoty na dalsze wojaże z białą rybą. Choć następne moje zasiadki, zapewne będą bardziej ukierunkowane pod kątem karpi, cieszę się, że miałem teraz okazję pobawić się jaziami. Hol większych osobników, chrakteryzujących się niemałą siłą, przynosi wiele frajdy i daje poczucie satysfakcji po wyciągnięciu ryby na brzeg. Teraz zabieram się do opracowywania taktyki na kolejne, mam nadzieję, że bardzo owocne wyprawy, czego sobie i wszystkim wędkarzom życzę.

Połamania,

Łukasz Paziewicz
Mikado Fishing Team

Udostępnij artykuł na:

Zobacz galerię:

wróć do listy