Ebro 2016 - ekstremalne testy

Opublikowany przez: MK

Jesteś na Mikado / Testy

Udostępnij artykuł na:

October 16, 2016

Ebro 2016 - ekstremalne testy

Rzeka EBRO… Chyba trudno znaleźć lepsze miejsce w Europie, gdzie w krótkim czasie można zmierzyć się z rekordowymi okazami sumów, karpi czy sandaczy. Istnieje także spora szansa aby spotkać tam legendarnego black bassa, albo naprawdę dużego okonia!

Na początku września miałem przyjemność brać udział wraz z kolegami z Firmy w eskapadzie wędkarskiej, której zadaniem było solidne przetestowanie nowości sprzętowych MIKADO. Okazało się, że zastosowanie nowinek sprzętowych w połączeniu z naszym „skromnym” doświadczeniem zaowocowało połowami ryb, których rozmiary przeszły nasze najśmielsze oczekiwania.

DSC_0026

Ale od początku.

Wystartowaliśmy we wtorek z firmy w Łomiankach we dwójkę – my to znaczy „Chudy i Walec” - w drogę liczącą prawie 3 tys. kilometrów, prowadząc na zmianę nasz firmowy samochodzik Mercedes Sprinter po sufit załadowany nowościami. Reszta ekipy leci samolotem.

DSC_6856

Do naszej bazy dotarliśmy w czwartek o pierwszej w nocy. Właściciel Robert przygotował nam drewniany domek, przez telefon poinformował, że klucze zostawił w drzwiach i umówił się na poranną kawę. Szybki sen, to nasza ulubiona forma wypoczynku przez następne dni. O siódmej rano obiecana kawa i ustalenie strategii. Zakupy i… zamiast sandaczy od razu atakujemy na grubo, najbliższe sześć dni będziemy mieszkać nad rzeką Ebro i będziemy łowić sumki.

DSC_6883

Za namową Roberta lądujemy na nieznanym nam miejscu, ale ryby, sumy widać od razu, spławy – ogony i co kto chce, taki widok bardzo przyspiesza rozkładanie obozu.

Pierwsze w ruch idą podpórki. Różne modele ale wśród nich:

CAT TERRITORY ROD POD nowość na 2017 r.

Specjalna budowa – kabłąk zabezpieczający wędkę przed wypadaniem przy łowieniu na zrywki, bojki i inne metody wymagające bardzo mocnego napinania plecionki, drut pasujący do dolników współpracujących z pasem i co bardzo ważne duża naprawdę duża odporność na wbijanie. Łowiący sumy na twardych brzegach wiedzą jakie to ważne.

DSC_6893

W dalszej kolejności wędki i tu jest problem. Możemy łowić na cztery a mamy ich naprawdę sporo. Przez cały wyjazd przetestujemy wszystkie modele ale na pierwszy ogień idą

CAT TERRITORY STATION UNLIMITED, moc wędki plus gruba plecionka pozwala na naprawdę bardzo dynamiczny hol i większym problemem może być wytrzymałość wędkarza niż sprzętu. Pierwszy poranny SUM zapewnia mi przejażdżkę po suchym lądzie, przeciągając mnie ze skarpy do wody. Jest adrenalina, emocje i niestety skały - nie zdążyliśmy do łodzi.

BANK2BOAT to kolejny wybraniec. Bardzo mocny uchwyt kołowrotka, dobre przelotki i głębokie ugięcie, które pomaga wyjąc rybę z dryfującej łodzi, wygodny piankowy uchwyt i bardzo dobra cena za wędkę tej klasy.

Cat Fish to weteran ale nie wyobrażam sobie wyjazdu bez tej wędki. Głęboka praca w pełni amortyzująca strzały z ogona, odjazdy, i inne sztuczki suma. Moc i mięsistość blanku dająca niesamowity komfort w czasie holu dużych ryb oraz bardzo czuła jak na taką moc szczytówka pokazująca subtelne brania.

DSC_6915

Wybór tych wędek nie jest przypadkowy. Zatopione drzewa, półki skalne i wielkie głazy nie dają miejsca na kompromisy. Sprzęt musi być MOCNY.

Kolej na kołowrotki.

AceHunter to wydawałoby się jedyna dobra propozycja, pojemna szpula, wzmocniony mechanizm wygodna korbka - cóż więcej potrzeba?

Ale testy miały być ekstremalne więc pod nieobecność naszego firmowego speca od karpi Adriana pożyczamy sobie jego perełkę nowego Lentusa A.D. z nie ukrywamy zamiarem pozbawienia go życia na „prawdziwych rybach”. Na wszystkie zestawy nawijamy jedyną słuszną plecionkę OCTA BRAID z dedykowanej serii CAT – jak się sprawdził nasz pomysł? Ale o tym za chwilę…

Szykujemy obóz zgodnie z lokalnymi przepisami: łóżko, śpiwór, plandeka na wszelki wypadek …i po czterech godzinach walki przy temperaturze dochodzącej do czterdziestu stopni jesteśmy gotowi do połowów!

Wędki wywiezione, łowisko zanęcone a my zaczynamy kombinować. Ryby jak zawsze zaskakują! Tradycyjny pelet położony na dnie chyba się przejadł, są brania jednak my chcemy więcej!

DSC_6953

DSC_6973

DSC_6994

Dlatego Mariusz przeprowadza wywiad z naszym „francuskim łącznikiem” (zaprzyjaźnionym Polakiem mieszkającym we Francji, specjalistę od łowienia sumów, który mógł telefonicznie udzielić bardzo cennych wskazówek – ot, taka międzynarodowa współpraca) i zaczynamy kombinować na dobre.

DSC_7003

W międzyczasie dociera do naszej dwójki „Rydzu” z kolejną porcją nowości: gotowe zestawy z podwodnymi spławikami, super wytrzymały fluorocarbon, dziwne haczyki, gumki, zaciski a wszystko do naszej dyspozycji.

Przenosimy więc nasz obóz bliżej bazy – znów harówka – ale cóż to znaczy, kiedy w perspektywie ma się taaaką rybę?!

Przy zwiększonej obsadzie łowiska i większej liczbie wędek możemy jeszcze bardziej kombinować z zestawami co ostateczne okazuje się kluczem do sukcesu. W wodzie lądują rosówki, owoce morza, peleciki, i wszystkie kombinacje przynęt.

DSC_7037

Część zestawów kładziemy na dnie, ale zdecydowana większość zaczyna unosić się w toni podniesiona różnymi rodzajami spławików.Pływające przynęty były strzałem w dziesiątkę, większość brań następuje w połowie wody. Haczyk BEADER w połączeniu z nowym fluorocarbonem to kolejny trafiony pomysł. Jeden taki zestaw wytrzymał hol trzech ponad dwumetrowych bez konieczności wymiany choćby centymetra zestawu, a kształt haka sprawił, że zawsze lądował on w nożyczkach sumowej paszczy.

Kolejne dni przynosiły nowe pomysły, wędki do verticala poszły w ruch! Na upatrzonej rynnie „Walec” zaczyna „straszyć” kwokiem sumy podając im spore porcje rosówek dociążone clonkerem. Kolejne ryby lądują na brzegu, w tym dwumetrowy wąsacz zacięty ręką i wyholowany w ekspresowym tempie. Kolejny kijek zaliczył wąsatego olbrzyma: CAT TERRITORY VERTICAL pokonał rybę w dziesięć minut. Operator wędki „Walec” i w jednej osobie najlepszy „podbierak” wyprawy mieli powody do satysfakcji.

Nasza ekipa filmowo ekspercka dociera do nas na ostatnie 2 dni. „Myśliwy” zacina rybę z marszu, niemal zaraz po dotarciu na miejsce. Kolejne ryby również musiały czytać scenariusz. Brania nie ustają! Trzy osoby na brzegu i dwie na łodzi to standard, vertical, gruntówka, podwodny spławik. Nie ma czasu na nic, łowimy na całego!!!

DSC_7069

DSC_7095

DSC_7115

DSC_7116

Podsumowując.

Prawie 30 silurusów zagościło na naszych zestawach, kilka ryb przekraczających zdecydowanie dwa metry, pozostałe ryby w przedziale 170 do 190 cm, dzieciaki nie były brane pod uwagę.

A wracając do Adriana, to dostał z powrotem swojego LENTUSA A.D - z nieznanych przyczyn wyholował on trzy z czterech największych ryb i kołowrotek żyje nadal… może to nowy sumowy hit? Zaliczyłem na nim dwustu metrowy odjazd suma i dopiero koniec plecionki zmusił mnie do wejścia na łódź.

Dodam, że LENTUSA A.D przykręciliśmy do najmocniejszej wędki na łowisku CAT TERRITORY STATION UNLIMITED i nikt za bardzo nie przejmował się w czasie holu czy kołowrotek wytrzyma? Plecionka jak zawsze stanęła na wysokości zadania.

Sumowe gotowce sprawiły się wyśmienicie. A nowy fluorocarbon na pewno będzie nieodzownym elementem moich wypadów na duże ryby, tym bardziej, że w komplecie z zaciskami daje dowolne możliwości tworzenia przyponów.

DSC_7150

DSC_7158

DSC_7210

Zwijamy obóz i jedziemy… nie, nie do domu! Adi czeka z karpiami - będziemy katowali nowego ULTRAVIOLETA METHOD FEEDERA ale o tym później…

DSC_6863

DSC_7091

DSC_7108

Do zobaczenia nad wodą!
Zaprasza TEAM Mikado oraz przekazujący tę relację „Chudy ”i „Walec”

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy